Przejdź do treści

Gazeta Marketingowa

Wydanie nr 87Codzienny dziennik branży marketingowejWydanie cyfrowe

Social media

Viral marketing: dlaczego niektóre kampanie rozchodzą się same i czy da się to zaplanować

Kampanie rozchodzą się same wtedy, gdy treść daje odbiorcom silny powód do podzielenia się nią: emocję o wysokim pobudzeniu, wartość praktyczną albo możliwość powiedzenia czegoś o sobie. Zaplanować można warunki, które zwiększają szansę na udostępnienia, ale nie sam efekt wiralowy.

Tekst: Redakcja Gazety Marketingowej · Opublikowano · Zaktualizowano · 8 min czytania · Wydanie nr 18

W skrócie

  • Viral marketing to strategia, w której znaczną część zasięgu kampanii zapewniają odbiorcy przekazujący treść dalej, a nie wyłącznie kupiona emisja.
  • Berger i Milkman (2012) wykazali, że treści budzące podziw, gniew lub niepokój są przekazywane częściej niż treści wywołujące smutek.
  • Dumb Ways to Die (Metro Trains, McCann Melbourne, 2012) zdobyło w 2013 r. w Cannes pięć Grand Prix i 18 złotych Lwów.
  • Ice Bucket Challenge przyniosło ALS Association w 2014 r. 115 mln dolarów w osiem tygodni, z czego 77 mln przeznaczono na badania.
  • Efekt wiralowy warto traktować jako premię: cele i budżet liczy się tak, jakby treść miała się nie rozejść.

Viral marketing obiecuje coś, czego chciałby każdy klient agencji: zasięg, za który nie trzeba płacić. W praktyce kampanie, które „rozeszły się same”, prawie zawsze miały przemyślaną konstrukcję, silny powód do udostępnienia i wsparcie na starcie. Ten tekst wyjaśnia, co mówią badania o mechanizmach udostępniania, jak wyglądały dobrze udokumentowane przypadki i jak zaplanować kampanię, by zwiększyć szansę na efekt wiralowy, nie uzależniając od niego wyniku.

Czym jest viral marketing?

Viral marketing (marketing wirusowy) to strategia, w której znaczna część zasięgu kampanii pochodzi z tego, że odbiorcy sami przekazują treść dalej – udostępniają ją, komentują, przerabiają lub naśladują. Nazwa nawiązuje do epidemii: każdy, kto zetknie się z treścią, może „zarazić” kolejne osoby. Treść, która w ten sposób osiąga zasięg wielokrotnie większy niż kupiona emisja, potocznie nazywa się viralem.

Warto odróżnić trzy pojęcia, które w briefach często się mieszają. Viral to efekt – spontaniczne rozprzestrzenianie się treści. Wysiew (seeding) to zaplanowane pierwsze pokazanie treści wybranym odbiorcom: twórcom, mediom, społecznościom, grupom docelowym w reklamie płatnej. Dopalanie to wsparcie budżetem treści, które już zaczęły się rozchodzić. Kampania wiralowa zwykle łączy wszystkie trzy, a różni się od zwykłej kampanii tym, że część zasięgu ma pochodzić od samych odbiorców. Miejsce takich działań w szerszym planie opisuje przewodnik po tym, jak marki planują kampanie w social media.

Viral marketing bywa też mylony z marketingiem szeptanym, czyli przekazem z ust do ust. Oba zjawiska mają ten sam rdzeń – rekomendację od znajomego, której ufamy bardziej niż reklamie – ale różnią się skalą i miejscem. Jonah Berger, przywołując dane z badań nad rozmowami o markach, zwracał w 2013 r. uwagę, że tylko ok. 7% przekazu ustnego odbywa się w internecie. Kampania, o której ludzie rozmawiają przy stole, w pracy czy w szkole, może więc działać, nawet jeśli liczniki udostępnień nie wyglądają spektakularnie. Dlatego dobra treść wiralowa powinna dać się łatwo opowiedzieć w jednym zdaniu, bez pokazywania ekranu telefonu.

Co mówią badania o tym, dlaczego udostępniamy?

Punktem odniesienia dla większości dyskusji o viralach jest badanie Jonaha Bergera i Katherine Milkman z Wharton School, opublikowane w 2012 r. w „Journal of Marketing Research”. Autorzy przeanalizowali blisko 7 tys. artykułów „New York Timesa” z trzech miesięcy i sprawdzili, które trafiały na listę najczęściej przesyłanych e-mailem. Treści wywołujące emocje o wysokim pobudzeniu – podziw, gniew i niepokój – miały większą szansę na przekazanie dalej, a treści budzące emocje o niskim pobudzeniu, przede wszystkim smutek, mniejszą. Najsilniej działały gniew i podziw. Treści pozytywne były ogólnie częściej udostępniane niż negatywne, a efekt emocji utrzymywał się po uwzględnieniu użyteczności informacji i ich ekspozycji na stronie.

W 2013 r. Berger rozwinął te wnioski w książce „Contagious”, proponując model STEPPS. Zgodnie z nim ludzie częściej przekazują dalej treści, które:

  • dobrze o nich świadczą (waluta społeczna);
  • przypominają się przy codziennych sytuacjach (wyzwalacze);
  • wywołują silne emocje;
  • dotyczą zachowań widocznych dla innych;
  • mają wartość praktyczną;
  • są opowiedziane jako historia.

Z punktu widzenia marki ważna jest jeszcze jedna obserwacja Bergera: ludzie niechętnie udostępniają coś, co wygląda jak reklama. Treść kampanii wiralowej musi więc mieć wartość dla odbiorcy niezależnie od tego, kto ją podpisał. Badania nie mówią natomiast, że każda treść spełniająca te warunki się rozejdzie – opisują prawdopodobieństwo, a nie przepis.

Jak wyglądały kampanie, które rozeszły się same?

Dobrze udokumentowanych przypadków, w których znane są daty, autorzy i potwierdzone efekty, jest mniej, niż sugerują zestawienia w sieci. Dwa z nich szczególnie często pojawiają się w analizach branżowych.

Dumb Ways to Die (2012)

W listopadzie 2012 r. melbourneński przewoźnik kolejowy Metro Trains opublikował kampanię przygotowaną przez McCann Melbourne. Jej osią była animowana piosenka o „głupich sposobach na śmierć”, której finał dotyczył bezpieczeństwa na peronach i przejazdach. Do czerwca 2013 r. teledysk miał w serwisie YouTube ponad 50 mln odtworzeń, a na festiwalu Cannes Lions w 2013 r. kampania zdobyła pięć Grand Prix, 18 złotych, trzy srebrne i dwa brązowe Lwy – najwięcej w dotychczasowej historii festiwalu dla jednej kampanii. Mechanizm: czarny humor i chwytliwa melodia zamiast moralizowania, czyli zaskoczenie i rozrywka jako nośnik komunikatu o bezpieczeństwie.

Ice Bucket Challenge (2014)

Latem 2014 r. internet wypełniły nagrania osób wylewających na siebie wiadro lodowatej wody i nominujących kolejne osoby. Akcja wsparła walkę ze stwardnieniem zanikowym bocznym (ALS). Według ALS Association w ciągu ośmiu tygodni 2014 r. organizacja otrzymała 115 mln dolarów darowizn, z czego 77 mln przeznaczyła na badania nad leczeniem. Mechanizm: publiczne, łatwe do powtórzenia zachowanie, element rywalizacji i nominacja, która wprost przekazywała treść dalej. Szerzej o tym, czego uczy ten przypadek organizacje z małym budżetem, piszemy w tekście o kampanii społecznej w internecie.

Dwa udokumentowane przykłady kampanii wiralowych i mechanizmy ich zasięgu
KampaniaRok i organizatorGłówny mechanizmPotwierdzony efekt
Dumb Ways to Die2012, Metro Trains (agencja McCann Melbourne)Czarny humor, piosenka, zaskoczeniePonad 50 mln odtworzeń do czerwca 2013 r.; pięć Grand Prix w Cannes w 2013 r.
Ice Bucket Challenge2014, akcja na rzecz walki z ALSWyzwanie, publiczne zachowanie, nominacja115 mln dolarów dla ALS Association w osiem tygodni

Inne kampanie, które zyskały ogromny zasięg dzięki udostępnieniom, analizujemy w dziale Kampania dnia – m.in. Old Spice „The Man Your Man Could Smell Like” i „Epic Split” Volvo Trucks, film B2B, który dotarł do masowej widowni.

Czy da się zaplanować viral?

Krótka odpowiedź brzmi: nie da się zaplanować wyniku, da się zaplanować warunki. Na to, czy treść się rozejdzie, wpływa wiele czynników poza kontrolą marki – co jeszcze dzieje się w sieci tego dnia, czy treść trafi na właściwą osobę we właściwym momencie, jak zareagują algorytmy platform. Dwie kampanie o podobnej jakości mogą osiągnąć zupełnie różne wyniki.

W ocenie redakcji uczciwe podejście agencji polega na rozdzieleniu dwóch warstw planu. Pierwsza to cele, które da się osiągnąć dzięki emisji płatnej i współpracom: zasięg, częstotliwość, zapamiętanie przekazu. Druga to zasięg zdobyty, który traktuje się jako premię. Kampania zaplanowana w ten sposób broni się nawet wtedy, gdy treść nie stanie się viralem, a jeśli się nim stanie – przynosi wynik ponad plan. Obietnica „gwarantowanego viralu” w ofercie agencji to sygnał ostrzegawczy.

Planowanie warunków obejmuje kilka decyzji. Przede wszystkim trzeba ustalić, jaki mechanizm z badań ma napędzać udostępnienia – jaka emocja, jaka wartość dla odbiorcy. Pomaga też przygotowanie kilku wersji treści zamiast jednej i szybkie przesunięcie budżetu na tę, która się rozchodzi. Element udziału – wyzwanie, przeróbka, nominacja – zamienia odbiorcę z widza w nadawcę, czego dobrym przykładem są mechaniki opisane w tekście o gamifikacji w kampaniach reklamowych. Z kolei zapowiedź, która buduje ciekawość przed premierą, może przygotować grunt pod szybkie rozprzestrzenienie treści w dniu ujawnienia – opisujemy to przy okazji kampanii teaserowej.

Jak przygotować kampanię z potencjałem wiralowym krok po kroku?

  1. Zdefiniuj powód udostępnienia. Zapisz jednym zdaniem, co odbiorca zyska, przekazując treść dalej: rozbawi znajomych, ostrzeże ich, pokaże, że wie coś pierwszy, wesprze sprawę.
  2. Wybierz emocję o wysokim pobudzeniu. Podziw, zaskoczenie, rozbawienie lub niepokój działają lepiej niż wzruszenie, które skłania do refleksji, ale rzadziej do działania.
  3. Ogranicz obecność marki w treści. Marka powinna być naturalnym elementem historii, a nie jej głównym bohaterem; logo w pierwszej sekundzie zwiększa ryzyko przewinięcia.
  4. Uprość mechanikę udziału. Jeśli odbiorca ma coś zrobić, instrukcja musi być zrozumiała bez czytania regulaminu.
  5. Przygotuj kilka wersji. Różne początki, długości i nagłówki pozwalają szybko sprawdzić, która wersja ma najwyższy wskaźnik udostępnień.
  6. Zaplanuj wysiew. Wskaż twórców, media i społeczności, które pokażą treść jako pierwsze, oraz budżet na emisję płatną w pierwszych dniach.
  7. Ustal rezerwę na dopalanie. Część budżetu zostaw na wzmocnienie treści, które zaczną się rozchodzić.
  8. Przygotuj scenariusz kryzysowy. Treść, która się rozchodzi, wymyka się spod kontroli – zdecyduj wcześniej, kto reaguje i kiedy kampanię można wstrzymać.

Jakie ryzyka niesie treść, która wymyka się spod kontroli?

Ten sam mechanizm, który niesie treść dalej, może działać przeciwko marce. Najczęstsze ryzyka to odczytanie żartu w sposób sprzeczny z intencją, parodie wykorzystujące kreację do krytyki marki oraz dyskusja, która przenosi się z treści kampanii na praktyki firmy. Humor jest szczególnie ryzykowny, bo jego odbiór zależy od kontekstu – o tym, kiedy żart pomaga reklamie, a kiedy jej szkodzi, piszemy w komentarzu o humorze w reklamie. Gdy rozmowa wymyka się spod kontroli, potrzebne jest wsparcie zespołu komunikacji kryzysowej, zwykle agencji PR lub działu komunikacji korporacyjnej.

Osobnym ryzykiem jest pokusa „podrasowania” viralu. Płacenie twórcom za publikacje bez oznaczenia ich jako reklamy to praktyka, za którą UOKiK nakładał kary – m.in. w lutym 2025 r. ogłosił sankcje wobec trojga znanych influencerów, łącznie ok. 493 tys. zł, za niewłaściwie oznaczone współprace na Instagramie. Wysiew przez twórców jest uprawniony, o ile ich publikacje są wyraźnie oznaczone.

Jak mierzyć viral i nie dać się zwieść wyświetleniom?

Liczba odtworzeń jest najbardziej efektowną i najmniej wiarygodną miarą sukcesu. Krótkie wyświetlenia w automatycznie odtwarzanym wideo, ruch z emisji płatnej i odtworzenia przez odbiorców spoza grupy docelowej łatwo sumują się w imponującą liczbę, która niewiele mówi o wpływie na markę. Rzetelny raport z kampanii wiralowej powinien oddzielać zasięg kupiony od zdobytego, podawać wskaźnik udostępnień dla każdej wersji treści, pokazywać zmianę liczby wzmianek i wyszukiwań marki oraz – przede wszystkim – odnosić wyniki do celu biznesowego z briefu. Jak łączyć dane z platform z badaniami marki, wyjaśnia tekst o mierzeniu efektywności reklamy.

Kampanie, które przeszły do historii jako virale, mają jedną wspólną cechę: ludzie przekazywali je dalej, bo mieli z tego coś dla siebie – śmiech, poczucie udziału, możliwość pomocy. Więcej takich przykładów, także sprzed epoki mediów społecznościowych, zebraliśmy w zestawieniu najlepszych kampanii reklamowych w historii.

Najczęstsze pytania

Co to jest viral marketing?

Viral marketing to podejście do kampanii, w którym istotna część zasięgu pochodzi z tego, że odbiorcy sami przekazują treść znajomym, komentują ją i naśladują. Nazwa nawiązuje do sposobu rozprzestrzeniania się wirusa: każdy, kto zetknie się z treścią, może przekazać ją kolejnym osobom. W praktyce prawie każda kampania wiralowa ma też wsparcie mediów płatnych na starcie.

Jakie treści najczęściej stają się viralami?

Badania Jonaha Bergera i Katherine Milkman wskazują, że częściej udostępniane są treści wywołujące emocje o wysokim pobudzeniu, takie jak podziw, gniew czy niepokój, a rzadziej treści smutne. Znaczenie mają też wartość praktyczna, humor, zaskoczenie i to, czy udostępnienie dobrze świadczy o osobie, która je wykonuje. Pomaga prosta mechanika, którą łatwo powtórzyć.

Czy agencja może zagwarantować, że kampania stanie się viralem?

Nie, i obietnica gwarantowanego viralu powinna budzić nieufność. Agencja może zaprojektować treść tak, by zwiększyć szansę na udostępnienia, przetestować kilka wersji i zaplanować wysiew przez media płatne oraz twórców. Rzetelna oferta określa wskaźniki, które da się osiągnąć dzięki emisji płatnej, a zasięg zdobyty traktuje jako dodatkowy efekt.

Jak zmierzyć, czy kampania naprawdę była wiralowa?

Najprościej porównać zasięg kupiony z zasięgiem zdobytym, czyli pochodzącym z udostępnień, publikacji mediów i treści tworzonych przez odbiorców. Przydatny jest też wskaźnik udostępnień na 1000 wyświetleń dla każdej wersji kreacji oraz wzrost wyszukiwań marki. Ostatecznie liczy się jednak wpływ na cel biznesowy, a nie sama liczba odtworzeń.

O tym tekściePrzygotowała Redakcja Gazety Marketingowej. Fakty, liczby i stan prawny sprawdziliśmy 29 października 2026. Zasady pracy opisujemy w zasadach redakcyjnych; błąd można zgłosić przez stronę Sprostowania.