Przejdź do treści

Gazeta Marketingowa

Wydanie nr 87Codzienny dziennik branży marketingowejWydanie cyfrowe

Komentarz redakcji

Performance kontra kreatywność: czy algorytmy zabiły odważną reklamę

Algorytmy nie zabiły odważnej reklamy, ale stworzyły system bodźców, w którym musi się ona bronić trudniej niż kiedykolwiek. Winny jest nie sam algorytm, tylko sposób mierzenia sukcesu: gdy liczy się wynik z tego tygodnia, kreacja budująca markę na lata przegrywa w każdym raporcie.

Tekst: Redakcja Gazety Marketingowej · Opublikowano · Zaktualizowano · 7 min czytania · Wydanie nr 7

W skrócie

  • Raport IPA „The Crisis in Creative Effectiveness” (2019) pokazał, że skuteczność kampanii nagradzanych za kreatywność spadła do najniższego poziomu w 24 latach danych.
  • Odsetek nagradzanych kampanii ocenianych w horyzoncie do sześciu miesięcy wzrósł z ok. 10% w 2002 r. do 25% w 2018 r. – to miara krótkowzroczności branży.
  • Według doniesień z czerwca 2025 r. Meta chce do końca 2026 r. zautomatyzować tworzenie i targetowanie reklam; reklamodawca miałby dostarczać głównie zdjęcie produktu i budżet.
  • Strona performance ma mocne argumenty: mierzalność, rozliczalność i dostępność dla małych firm – ale najczęściej cytowane liczby pochodzą od samych platform.
  • W ocenie redakcji rozwiązaniem nie jest wybór strony, tylko rozdzielenie celów, budżetów i mierników dla marki i aktywacji.

Naszym zdaniem algorytmy nie zabiły odważnej reklamy, ale zbudowały środowisko, w którym musi się ona bronić trudniej niż kiedykolwiek wcześniej. Kampania nastawiona na budowanie marki rzadko wygrywa w raporcie z ostatniego tygodnia, a coraz więcej decyzji budżetowych zapada właśnie na podstawie takich raportów. Winny nie jest więc algorytm, który robi dokładnie to, do czego go zaprojektowano, tylko sposób, w jaki branża definiuje sukces.

Ten komentarz należy do serii o AI i cyfrowej transformacji marketingu; szerszy obraz zmian przedstawiamy w tekście o marketingu w erze AI. Tu skupiamy się na jednym sporze, który automatyzacja kampanii wyraźnie zaostrzyła.

Skąd się wziął spór performance kontra kreatywność?

Marketing performance to działania rozliczane z mierzalnych, zwykle szybkich efektów: kliknięć, leadów, sprzedaży. Reklama kreatywna w tym sporze oznacza komunikację, której celem jest budowanie pamięci o marce, skojarzeń i emocji – efektów rozłożonych na miesiące i lata, trudniejszych do przypisania jednej kampanii. Oba podejścia przez dekady współistniały, ale rozwój reklamy cyfrowej przesunął środek ciężkości: to, co da się zmierzyć od razu, zaczęło wyglądać na bardziej skuteczne niż to, czego efekt widać później.

Automatyzacja dołożyła do tego nową warstwę. Kampanie typu Performance Max w Google czy Advantage+ w Meta samodzielnie dobierają odbiorców, miejsca emisji, stawki i kombinacje materiałów. Według doniesień „The Wall Street Journal” z czerwca 2025 r. Meta chce do końca 2026 r. umożliwić reklamodawcom przekazanie jedynie zdjęcia produktu i budżetu, a resztę – w tym tworzenie obrazów, wideo i tekstów – powierzyć AI. Wcześniej, w kwietniu 2025 r., Mark Zuckerberg opisywał wizję, w której reklamodawca określa cel i podłącza konto bankowe, a system zajmuje się resztą.

Co mówią dane o skuteczności kreatywnej reklamy?

Najmocniejsze dane w tym sporze pochodzą z bazy brytyjskiego Instytutu Praktyków Reklamy (IPA), który od lat gromadzi udokumentowane przypadki skutecznych kampanii. Les Binet i Peter Field w raporcie „The Long and the Short of It” z 2013 r. pokazali, że efekty budowania marki i aktywacji sprzedaży działają w różnych horyzontach, a najlepsze wyniki daje zwykle około 60% budżetu na markę i 40% na aktywację.

W 2019 r. Peter Field opublikował raport „The Crisis in Creative Effectiveness”, oparty na niemal 600 przypadkach z lat 1996–2018. Wynik był alarmujący: kampanie nagradzane za kreatywność stały się najmniej skuteczne w 24 latach danych i przestały wyraźnie przewyższać kampanie nienagradzane. Średnia liczba bardzo dużych efektów biznesowych w kampaniach nagradzanych spadła z około 1,9 w 2008 r. do nieco ponad 1,4 w 2018 r. Jednocześnie odsetek nagradzanych kampanii ocenianych w horyzoncie do sześciu miesięcy wzrósł z około 10% w 2002 r. do 25% w 2018 r.

Kluczowe jest to, jak Field ten spadek wyjaśniał. Nie twierdził, że kreatywność przestała działać. Wskazał na krótkowzroczność: kampanie oceniane po szybkich efektach sprzedażowych, cięcia budżetów, przez które nagradzane kampanie miały zbyt mały udział w głosie, by utrzymać udział w rynku, oraz nagradzanie jednorazowych pomysłów zamiast długich platform marki. O tym, jak udział w głosie wiąże się ze wzrostem, piszemy w tekście o nadwyżce udziału w głosie (ESOV).

Dwa horyzonty skuteczności reklamy
CechaAktywacja (performance)Budowanie marki
CelSprzedaż, lead, kliknięcie od razuPamięć, skojarzenia, przyszły popyt
Horyzont efektuDni, tygodnieMiesiące, lata
Typowy miernikKoszt konwersji, ROASZnajomość, rozważanie, udział w rynku, siła cenowa
Rola algorytmuBardzo duża – optymalizacja aukcji i odbiorcówOgraniczona – algorytm słabo mierzy efekty odroczone
Ryzyko przy przewadzePrzejadanie kapitału marki, rosnące koszty pozyskaniaSłaba rozliczalność, trudność w obronie budżetu

Czy algorytmy faworyzują bezpieczne kreacje?

Algorytm optymalizuje to, co mierzy. Jeśli celem kampanii jest najniższy koszt konwersji, system nagradza te warianty reklamy, które najszybciej prowadzą do kliknięcia i zakupu – zwykle bezpośrednie, z ceną, promocją i wyraźnym wezwaniem do działania. Kreacja, która buduje skojarzenia i działa z opóźnieniem, w takim teście przegrywa, bo jej efekt pojawi się poza oknem pomiaru.

Naszym zdaniem nie oznacza to, że maszyna „nie lubi” odważnych pomysłów. Odważna kreacja, która przyciąga uwagę, potrafi wygrać także w aukcji – algorytm nagradza zaangażowanie. Problem polega na tym, że w systemie testującym dziesiątki wariantów naraz wygrywa to, co działa natychmiast, a nie to, co zostanie w pamięci za pół roku. Dochodzi do tego zjawisko masowej produkcji wersji: skoro AI pozwala przygotować setki wariantów, pokusa, by zastąpić jeden mocny pomysł wieloma przeciętnymi, jest silna. Granice tej oszczędności opisujemy w komentarzu o treściach z AI w reklamie.

Jest tu też paradoks, który działa na korzyść kreacji. W kampaniach automatycznych targetowanie, stawki i miejsca emisji przejęła maszyna, więc materiał reklamowy staje się jedną z niewielu dźwigni, które reklamodawca nadal kontroluje. Jeśli wszyscy konkurenci korzystają z tych samych algorytmów, to jakość pomysłu – a nie ustawienia kampanii – decyduje o różnicy.

Z tym wiąże się ryzyko, które w ocenie redakcji jest niedoceniane: ujednolicenie. Jeśli reklamodawcy w jednej kategorii korzystają z tych samych narzędzi generatywnych, trenowanych na podobnych danych, i optymalizują je pod te same wskaźniki, ich reklamy zaczynają do siebie upodabniać się formą, kolorystyką i językiem. Dla algorytmu to nie problem – każda z nich może osiągać przyzwoity koszt konwersji. Dla marki to poważna strata, bo reklama, której nie da się odróżnić od konkurencji, pracuje na całą kategorię, a nie na nadawcę. Odróżnialność, od lat uznawana za jeden z fundamentów skuteczności, staje się w świecie automatyzacji towarem deficytowym – a więc cenniejszym.

Jakie argumenty ma strona performance?

Uczciwy komentarz musi pokazać, dlaczego podejście performance tak szybko zdobyło przewagę. Pierwszy argument to rozliczalność: dyrektor finansowy chce wiedzieć, co przyniosła każda złotówka, a kampania z konwersjami daje odpowiedź, której raport z badania wizerunku nie daje. Drugi to dostępność: mała firma z budżetem na kilka tysięcy złotych miesięcznie nie zbuduje marki telewizyjnym spotem, ale może sprzedawać dzięki dobrze ustawionej kampanii w wyszukiwarce. Trzeci to wyniki: według wewnętrznego badania Meta, przywoływanego w 2025 r., narzędzia AI poprawiły reklamodawcom zwrot z wydatków reklamowych o 22%.

Te argumenty są trafne, ale mają słabe punkty. Najczęściej cytowane liczby pochodzą od samych platform, które zarabiają na tym, że reklamodawca w nie wierzy. Modele atrybucji przypisują sprzedaż ostatniemu kliknięciu, choć klient mógł znać markę od lat dzięki zupełnie innym działaniom. A krótkoterminowy zwrot z wydatków nie mówi nic o tym, czy marka za trzy lata będzie mogła utrzymać cenę, czy będzie musiała coraz drożej kupować każdego klienta. O tym, jak dobrać cele i mierniki do rodzaju kampanii, piszemy w tekście kampania wizerunkowa czy sprzedażowa.

Gdzie naprawdę leży problem?

W ocenie redakcji problem leży w systemie bodźców, a nie w technologii. Menedżer marketingu oceniany kwartalnie ma niewiele powodów, by bronić budżetu, którego efekt zobaczy jego następca. Agencja rozliczana z kosztu konwersji nie zaproponuje kampanii, która przez pół roku będzie wyglądać gorzej w raportach. Nawet konkursy reklamowe, jak zauważył Field, przez lata nagradzały krótkie, efektowne akcje zamiast długich platform marki – ten wątek rozwijamy w komentarzu o nagrodach reklamowych pod lupą.

Algorytm jest w tym układzie wzmacniaczem. Przyspiesza i skaluje to, co organizacja i tak premiuje. Jeśli firma mierzy tylko konwersje, automatyzacja sprawi, że będzie ich kupować coraz sprawniej – i coraz mniej inwestować w to, co sprawia, że klienci w ogóle chcą coś kupić od tej marki, a nie od konkurenta. Spór o długi i krótki termin opisujemy szerzej w komentarzu budowanie marki czy sprzedaż.

Jak połączyć algorytmy z odważną kreacją?

Naszym zdaniem rozwiązanie nie polega na rezygnacji z automatyzacji, tylko na tym, by to ludzie ustalali, co algorytm ma optymalizować i w jakich granicach. Praktycznie oznacza to kilka kroków.

  1. Rozdziel budżet na markę i aktywację już na etapie planu – w proporcji dopasowanej do kategorii, z punktem wyjścia w okolicach 60:40 – zamiast pozwalać, by proporcję ustalały wyniki kampanii automatycznych.
  2. Ustal osobne mierniki dla obu części: koszty konwersji dla aktywacji, wskaźniki marki i udział w rynku dla budowania marki.
  3. Mierz efekty przyrostowe, a nie tylko atrybuowane – testy z grupą kontrolną i modelowanie marketing mix pokazują, co sprzedałoby się i bez reklamy.
  4. Traktuj materiał kreatywny jako główną dźwignię w kampaniach automatycznych: mniej wariantów, ale opartych na jednym mocnym pomyśle, a nie setki przypadkowych wersji.
  5. Daj kampaniom wizerunkowym czas: oceniaj je w horyzoncie co najmniej kilku kwartałów, a nie po pierwszym miesiącu.
  6. Rozliczaj agencje i zespoły także z celów długoterminowych, inaczej każdy racjonalnie wybierze to, co wygląda dobrze w raporcie miesięcznym.

Metody mierzenia obu rodzajów efektów zebraliśmy w przewodniku o efektywności reklamy, a to, jak udokumentowana skuteczność jest nagradzana w polskiej branży, opisujemy w tekście o Effie Awards Polska, gdzie ocenia się wyniki, a nie sam pomysł. Na kreatywność wpływa też to, co marketer może jeszcze wiedzieć o odbiorcy, gdy dane behawioralne się kurczą – piszemy o tym w komentarzu o reklamie bez śledzenia.

Jaka jest ocena redakcji?

Odważna reklama żyje, ale przegrywa w systemie, który mierzy sukces w tygodniach. Algorytmy nie są jej wrogiem – są narzędziem, które z równą sprawnością skaluje mądrą i krótkowzroczną strategię. Dane IPA pokazują, że kreatywność traci skuteczność nie dlatego, że przestała działać, lecz dlatego, że odbiera się jej czas, budżet i właściwe mierniki.

W ocenie redakcji im więcej decyzji zakupowych przejmują maszyny, tym większą wartość ma to, czego maszyna sama nie wymyśli: jasna strategia marki, wyraźny pomysł i odwaga, by bronić budżetu, którego efektu nie widać w raporcie z ostatniego tygodnia. Firmy, które to zrozumieją, będą korzystać z automatyzacji jako z przewagi. Pozostałe będą coraz sprawniej kupować coraz droższe konwersje.

Najczęstsze pytania

Czym jest marketing performance?

Marketing performance to działania rozliczane z mierzalnych, zwykle krótkoterminowych efektów, takich jak kliknięcia, leady czy sprzedaż. Opiera się głównie na kampaniach w wyszukiwarkach, mediach społecznościowych i sieciach reklamowych, coraz częściej zarządzanych przez algorytmy platform.

Czy kampanie automatyczne, takie jak Performance Max czy Advantage+, szkodzą kreatywności?

Same w sobie nie, ale optymalizują wyniki pod mierzalne cele krótkoterminowe. Jeśli reklamodawca ocenia je wyłącznie po kosztach konwersji, z czasem wygrywają bezpieczne, bezpośrednie komunikaty, a kreacja budująca markę traci budżet.

Jaki podział budżetu między markę i sprzedaż rekomendują badania?

Les Binet i Peter Field w analizach dla IPA wskazali, że najlepsze efekty daje zwykle około 60% budżetu na budowanie marki i około 40% na aktywację sprzedaży. Proporcja zależy od kategorii, etapu rozwoju marki i kanałów sprzedaży, więc należy ją traktować jako punkt wyjścia, a nie sztywną regułę.

Dlaczego skuteczność kreatywnych kampanii spadła?

Raport Petera Fielda dla IPA z 2019 r. wiąże ten spadek przede wszystkim z krótkowzrocznością: rosnącym udziałem kampanii ocenianych w horyzoncie kilku miesięcy, cięciami budżetów i nagradzaniem jednorazowych pomysłów. Kreatywność nie przestała działać – przestano dawać jej czas i pieniądze.

Jak mierzyć efekty kreacji, której nie widać w raportach konwersji?

Warto łączyć różne metody: badania wskaźników marki (znajomość, rozważanie, skojarzenia), modelowanie marketing mix, testy przyrostowości i obserwację udziału w rynku w dłuższym okresie. Ważne, by mierniki marki ustalić przed kampanią, a nie szukać ich po fakcie.

O tym tekściePrzygotowała Redakcja Gazety Marketingowej. Fakty, liczby i stan prawny sprawdziliśmy 29 października 2026. Zasady pracy opisujemy w zasadach redakcyjnych; błąd można zgłosić przez stronę Sprostowania.