W skrócie
- Według badania Komisji Europejskiej z 2020 r. 53,3% twierdzeń ekologicznych w UE było niejasnych, mylących lub niewystarczająco uzasadnionych, a 40% – bezpodstawnych.
- Prezes UOKiK postawił zarzuty greenwashingu Allegro, DHL eCommerce, DPD i InPost (lipiec 2025 r.) oraz Bolt, Tchibo i Zarze (styczeń 2026 r.); to zarzuty, nie decyzje.
- Ustawa z 4 września 2026 r. (Dz.U. 2026 poz. 1353), wdrażająca dyrektywę 2024/825, wejdzie w życie 27 września 2027 r. – rok później, niż przewidywała dyrektywa.
- Na czarną listę trafią m.in. ogólne twierdzenia środowiskowe bez wykazania uznanej efektywności, własne etykiety bez certyfikacji i neutralność klimatyczna oparta na kompensacji emisji.
- Naszym zdaniem odpowiedzią nie jest milczenie o ekologii, lecz komunikacja konkretna: co dokładnie, w jakim zakresie, od kiedy i na podstawie jakich danych.
Hasła „eko”, „zielony”, „neutralny dla klimatu” przez ponad dekadę były jednym z najtańszych sposobów na poprawę wizerunku marki. Kosztowały niewiele, trudno je było zweryfikować, a ryzyko sankcji wydawało się odległe. Ten komentarz stawia tezę, że rachunek, który zachęcał do przesady, właśnie się odwraca – i że marki, które czekają z porządkami do ostatniej chwili, popełniają błąd. Wpisuje się w serię o etyce reklamy, której punkt wyjścia opisujemy w komentarzu o granicach perswazji w reklamie. Stan prawny podajemy na 29 października 2026 r.
Dlaczego marki wciąż przesadzają z ekologią?
Greenwashing (ekościema) to przypisywanie produktowi lub firmie korzyści środowiskowych, których nie da się wykazać, albo przedstawianie korzyści cząstkowej jako cechy całości. W ocenie redakcji marki sięgają po niego nie z cynizmu, lecz dlatego, że przez lata cztery czynniki układały się na jego korzyść.
- Popyt na deklaracje. Konsumenci w badaniach chętnie deklarują, że wybierają marki dbające o środowisko – w raporcie Edelmana o markach z 2025 r. 60% badanych wskazało większą skłonność do kupowania od marek działających na rzecz czystego powietrza, a 55% – przeciwdziałających zmianom klimatu. Marketing reaguje na taki sygnał tak, jak umie: komunikatem.
- Brak wspólnej miary. W przeciwieństwie do ceny czy składu „ekologiczność” nie ma jednej jednostki. To pozwala wybrać ten wskaźnik, który wypada najlepiej, i pominąć resztę.
- Asymetria ryzyka. Korzyść z hasła pojawia się od razu, a ewentualna sankcja – po latach i rzadko. W Polsce pierwsze formalne zarzuty dotyczące greenwashingu UOKiK postawił dopiero w lipcu 2025 r.
- Rozdział kompetencji. Hasło powstaje w dziale marketingu albo w agencji, a dane o emisjach i materiałach są w dziale zrównoważonego rozwoju lub u dostawców. Kreacja, która „brzmi dobrze”, często nie przechodzi przez osobę, która wie, ile w produkcie jest naprawdę recyklatu.
Każdy z tych czynników słabnie. Konsumenci coraz częściej wątpią w deklaracje, regulatorzy dostają narzędzia, a sankcja przestaje być teoretyczna. To, co było tanim wizerunkowym skrótem, staje się kosztownym ryzykiem prawnym i reputacyjnym.
Jak duża jest skala problemu w Polsce i w Europie?
Najczęściej cytowanym punktem odniesienia jest badanie Komisji Europejskiej z 2020 r.: 53,3% analizowanych twierdzeń ekologicznych w UE uznano za niejasne, wprowadzające w błąd lub niewystarczająco uzasadnione, a 40% – za bezpodstawne. Komisja wskazywała też, że na unijnym rynku działa co najmniej 230 różnych oznakowań ekologicznych, o bardzo różnym poziomie weryfikacji. Te dane posłużyły jako uzasadnienie nowych przepisów.
W Polsce temat trafił do postępowań UOKiK. Poniższa tabela zbiera publicznie ogłoszone zarzuty. Podkreślamy: zarzut nie jest decyzją, a firmy mogą się bronić; według stanu znanego redakcji na 29 października 2026 r. sprawy nie zakończyły się ogłoszonymi decyzjami.
| Firma | Termin zarzutów | Czego dotyczą zastrzeżenia urzędu | Status |
|---|---|---|---|
| Allegro | lipiec 2025 r. | akcja sadzenia drzew za odbiór przesyłek z dodatkowym, słabo widocznym warunkiem | zarzuty |
| DHL eCommerce Polska | lipiec 2025 r. | przedstawianie odbioru w automatach jako ekologicznego przy flocie spalinowej | zarzuty |
| DPD Polska | lipiec 2025 r. | hasła o „zielonej flocie” i zerowej emisji pomijające cały łańcuch dostaw | zarzuty |
| InPost | lipiec 2025 r. | nieudokumentowane twierdzenia o redukcji CO₂, wybiórczy kalkulator śladu węglowego, presja na wybór formy dostawy | zarzuty |
| Bolt | styczeń 2026 r. | „zero emisji” odnoszone tylko do etapu jazdy; „100% energii odnawialnej” oparte na certyfikatach pochodzenia | zarzuty |
| Tchibo | styczeń 2026 r. | oznaczenia „eko” i „zrównoważony” na produktach głównie z tworzyw syntetycznych; recykling kapsułek możliwy tylko w Niemczech i Austrii | zarzuty |
| Zara | styczeń 2026 r. | ogólne hasła bez konkretnych danych; „zero odpadów” mogące dotyczyć niewielkiej części sklepów; certyfikaty sugerujące cechy całego produktu | zarzuty |
Lista pokazuje powtarzający się wzór: częściowa prawda przedstawiona jako całość. Bezemisyjny jest jeden etap usługi, nie cała usługa; z recyklatu jest część materiału, nie cały produkt; zasada „zero odpadów” dotyczy niektórych obiektów, nie całej sieci. To dokładnie ten mechanizm, który opisujemy w tekście o reklamie wprowadzającej w błąd – prawdziwa informacja podana w sposób mylący. Zarzut wobec InPost dotyczący presji na wybór formy dostawy pokazuje z kolei, że ekologia bywa też argumentem w projektowaniu ścieżki zakupu, o czym piszemy w komentarzu o dark patterns w marketingu.
Co zmieni się 27 września 2027 r.?
Ustawa z 4 września 2026 r. o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym oraz ustawy o prawach konsumenta (Dz.U. 2026 poz. 1353), ogłoszona 19 października 2026 r., wdraża unijną dyrektywę 2024/825 o wzmocnieniu pozycji konsumentów w procesie transformacji ekologicznej. Wejdzie w życie 27 września 2027 r. (status: uchwalona, wejdzie w życie). Dyrektywa przewidywała stosowanie przepisów rok wcześniej; polski ustawodawca przesunął termin, ale nie przewidział dodatkowego okresu przejściowego dla towarów już wprowadzonych na rynek.
Najważniejsza zmiana polega na tym, że część praktyk trafi na czarną listę – będą zakazane zawsze, bez badania, czy konkretny konsument dał się wprowadzić w błąd. Dotyczy to m.in.:
- ogólnych twierdzeń środowiskowych („ekologiczny”, „zielony”, „przyjazny środowisku”), jeśli przedsiębiorca nie wykaże uznanej wysokiej efektywności środowiskowej;
- etykiet zrównoważoności, które nie opierają się na systemie certyfikacji ani nie zostały ustanowione przez organ publiczny;
- przypisywania cech ekologicznych całemu produktowi lub całej działalności, gdy dotyczą tylko jednego elementu;
- deklaracji neutralnego, zmniejszonego lub pozytywnego wpływu na klimat opartych na kompensowaniu emisji.
Dyrektywa wymaga również, by deklaracje dotyczące przyszłych wyników środowiskowych, np. osiągnięcia neutralności w określonym roku, opierały się na szczegółowym planie wdrożenia z mierzalnymi celami, weryfikowanym przez niezależnego eksperta. Pełny kontekst prawny zawiera przewodnik po prawie reklamy w Polsce.
Czy surowe przepisy nie uciszą uczciwych firm?
To najpoważniejszy zarzut wobec nowych regulacji i warto go potraktować serio. Składa się z kilku argumentów.
Pierwszy to tzw. green hushing – zjawisko, w którym firmy przestają mówić o działaniach środowiskowych, bo boją się zarzutów. Jeśli przedsiębiorstwo realnie zmniejszyło emisje, ale nie ma pewności, jak urząd oceni jego komunikat, najbezpieczniej będzie milczeć. Konsument dostanie wtedy mniej informacji, a nie więcej.
Drugi dotyczy kompensacji emisji. Finansowanie projektów klimatycznych bywa rzeczywistym wkładem w ograniczanie emisji, a zakaz posługiwania się nim w deklaracjach dotyczących produktu może zniechęcić firmy do takich inwestycji.
Trzeci to koszty. Certyfikacja, analizy cyklu życia i niezależna weryfikacja są drogie, a duże koncerny łatwiej je udźwigną niż mały producent. Surowe wymogi dowodowe mogą więc paradoksalnie premiować tych, którzy mają największe budżety na doradców.
Czwarty – brak wspólnych metod. Projekt unijnej dyrektywy o twierdzeniach ekologicznych (Green Claims), która miała ustalić zasady weryfikacji, utknął: w czerwcu 2025 r. negocjacje zostały przerwane, a jego dalsze losy pozostają niepewne. Firmy będą więc stosować zakazy, nie mając jednolitego podręcznika, jak udowodnić twierdzenie.
Naszym zdaniem te argumenty przemawiają za precyzją w egzekwowaniu przepisów i za wytycznymi urzędu, ale nie za utrzymaniem obecnego stanu. Nowe zakazy nie uderzają w informację konkretną – „opakowanie zawiera 70% materiału z recyklingu”, „w 2025 r. zmniejszyliśmy emisje z własnych zakładów o określony procent” – lecz w ogólniki, które konsumentowi nic nie mówią. Firma, która ma dane, nie musi milczeć. Musi tylko przestać zastępować dane przymiotnikami.
Jak mówić o ekologii, żeby nie wpaść w greenwashing?
Poniższe pytania warto zadać przy każdym komunikacie środowiskowym – w kampanii, na opakowaniu, na stronie i w materiałach twórców internetowych. Warto też, by twierdzenia ekologiczne zatwierdzała osoba odpowiedzialna za dane środowiskowe, a nie tylko zespół kreatywny.
- Czy twierdzenie jest konkretne – mówi, czego dotyczy (produktu, opakowania, transportu, zakładu) i w jakim zakresie?
- Czy mamy dane, które je potwierdzają, i czy możemy je pokazać urzędowi oraz klientowi?
- Czy korzyść cząstkowa nie jest przedstawiona jako cecha całego produktu lub całej firmy?
- Czy używamy etykiet z uznanych systemów certyfikacji, a nie własnych znaczków z listkiem?
- Czy deklaracja klimatyczna nie opiera się wyłącznie na kompensacji emisji?
- Czy zapowiedzi na przyszłość mają plan, mierzalne cele i niezależną weryfikację?
- Czy zastrzeżenia (np. ograniczenia terytorialne recyklingu) są podane po polsku i w miejscu, gdzie konsument czyta główny komunikat?
- Czy komunikat obroni się po 27 września 2027 r., a nie tylko przy obecnych przepisach?
Przy przeglądzie warto zacząć od haseł i nazw produktów, bo ich zmiana trwa najdłużej – jak chronić i budować slogany, piszemy w tekście o haśle reklamowym. W umowach z agencjami dobrze jest z kolei określić, kto dostarcza i weryfikuje dane środowiskowe – to jeden z zapisów, które omawiamy w tekście o umowie z agencją reklamową.
Jaka jest ocena redakcji?
W ocenie redakcji greenwashing jest najlepszym przykładem przekazu, który nie przechodzi testu jawności: działa tylko dlatego, że konsument przy półce nie może sprawdzić, ile w produkcie jest naprawdę „eko”. Marki przesadzały, bo korzyść była natychmiastowa, a koszt odroczony. Zarzuty UOKiK wobec siedmiu dużych firm i przepisy, które wejdą w życie we wrześniu 2027 r., zmieniają ten rachunek – a Rada Reklamy już w I półroczu 2026 r. odnotowała wyraźny spadek skarg dotyczących komunikacji środowiskowej, co może świadczyć o większej ostrożności reklamodawców, ale nie dowodzi, że problem zniknął.
Naszym zdaniem rozsądna strategia nie polega na wycofaniu się z tematu, lecz na zamianie przymiotników na liczby i zakresy. Marka, która mówi mniej, ale konkretnie, zyskuje wiarygodność, której ogólnikowe hasła nigdy jej nie dały – a wiarygodność jest walutą coraz trudniej dostępną, o czym piszemy w komentarzu o zaufaniu do reklamy. Kiedy ekologia jest częścią tożsamości marki, a kiedy doklejonym hasłem, rozważamy w tekście o marketingu z misją; procedurę skargi na mylącą reklamę opisujemy w tekście o Radzie Reklamy.
Najczęstsze pytania
Czym jest greenwashing w reklamie?
Greenwashing to przypisywanie produktowi, usłudze lub firmie korzyści środowiskowych, których nie da się wykazać, albo przedstawianie korzyści dotyczącej jednego elementu jako cechy całości. Typowe przykłady to hasła „eko” czy „przyjazny środowisku” bez dowodów, „zeroemisyjne” usługi, w których bezemisyjny jest tylko jeden etap, oraz deklaracje neutralności klimatycznej oparte wyłącznie na kompensacji emisji.
Czy za greenwashing grozi kara w Polsce już teraz?
Tak. Twierdzenia ekologiczne podlegają ogólnemu zakazowi wprowadzania w błąd z ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, a Prezes UOKiK może nałożyć karę do 10% obrotu za praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów. W latach 2025–2026 urząd postawił zarzuty siedmiu dużym firmom. Nowe przepisy z 2027 r. wprowadzą dodatkowo konkretne zakazy bez potrzeby badania wpływu na konsumenta.
Od kiedy obowiązuje zakaz ogólnych twierdzeń ekologicznych?
Polska ustawa wdrażająca dyrektywę 2024/825 (Dz.U. 2026 poz. 1353) wejdzie w życie 27 września 2027 r. Dyrektywa przewidywała stosowanie przepisów od 27 września 2026 r., ale polski ustawodawca przesunął termin o rok. Ustawa nie przewiduje dodatkowego okresu przejściowego dla towarów już wprowadzonych na rynek.
Czy firma może nadal mówić, że jest neutralna klimatycznie?
Po 27 września 2027 r. deklaracja neutralnego, zmniejszonego lub pozytywnego wpływu produktu na klimat oparta na kompensowaniu emisji trafi na czarną listę praktyk zakazanych. Firma nadal może opisywać konkretne działania, np. zmierzone ograniczenie własnych emisji, i informować o finansowaniu projektów klimatycznych, ale bez sugerowania, że produkt nie ma wpływu na klimat.
Co to jest green hushing?
Green hushing to sytuacja, w której firmy przestają informować o swoich działaniach środowiskowych z obawy przed zarzutem greenwashingu. Krytycy surowych przepisów wskazują, że może to ograniczyć ilość informacji dostępnych dla konsumentów. Naszym zdaniem rozwiązaniem nie jest milczenie, lecz komunikacja konkretna i udokumentowana.