Przejdź do treści

Gazeta Marketingowa

Wydanie nr 87Codzienny dziennik branży marketingowejWydanie cyfrowe

Komentarz redakcji

Etyka w reklamie: gdzie przebiega granica perswazji – komentarz redakcji

Granica perswazji przebiega tam, gdzie reklama przestaje przekonywać argumentami i emocjami, które odbiorca może rozpoznać, a zaczyna obchodzić jego decyzję – fałszem, ukryciem istotnych informacji, wykorzystaniem słabości albo projektem, który odbiera wybór. W ocenie redakcji prawo wyznacza tylko minimum, a w latach 2026–2027 to minimum wyraźnie się podnosi.

Tekst: Redakcja Gazety Marketingowej · Opublikowano · Zaktualizowano · 14 min czytania · Wydanie nr 79

W skrócie

  • Perswazja odwołuje się do argumentów i emocji, które odbiorca rozpoznaje; manipulacja działa dlatego, że odbiorca nie widzi mechanizmu albo nie może mu się oprzeć – jak dziecko, osoba uzależniona czy klient pod fałszywą presją czasu.
  • Prawo zakazuje reklamy wprowadzającej w błąd, ukrytej i wykorzystującej łatwowierność dzieci; Kodeks Etyki Reklamy pozwala ocenić także reklamy legalne, ale niestosowne – w I półroczu 2026 r. Komisja Etyki Reklamy stwierdziła 36 naruszeń.
  • Minimum prawne rośnie: przepisy przeciw greenwashingowi wejdą w życie 27 września 2027 r., Sejm 8 października 2026 r. uchwalił zakaz reklamy alkoholu, a Komisja Europejska zapowiada Digital Fairness Act na IV kwartał 2026 r.
  • W badaniu SW Research z lutego 2024 r. treściom reklam ufało 24% Polaków, a 58% uważało, że reklamy wprowadzają w błąd i manipulują; z blokowania reklam korzysta 45% internautów (IAB Polska, 2024).
  • Naszym zdaniem praktycznym testem granicy jest jawność: czy reklama nadal by działała, gdyby odbiorca znał wszystkie istotne fakty i widział zastosowany mechanizm.

Każda reklama jest próbą wpłynięcia na cudzą decyzję – dlatego pytanie o jej etykę nie brzmi „czy wolno przekonywać”, lecz „w jaki sposób”. Spór nie dotyczy tego, czy reklama może być emocjonalna, zabawna albo przesadzona. Dotyczy momentu, w którym przestaje traktować odbiorcę jak dorosłego, który podejmuje świadomy wybór, i zaczyna liczyć na jego niewiedzę lub słabość. W tym komentarzu proponujemy praktyczne kryterium tej granicy, pokazujemy, gdzie wyznaczają ją przepisy, a gdzie Kodeks Etyki Reklamy, oraz omawiamy najmocniejsze argumenty przeciwko zaostrzaniu standardów. Tekst otwiera serię o etyce reklamy. Fakty prawne podajemy według stanu na 29 października 2026 r., a opinie redakcji wyraźnie oznaczamy.

Czym różni się perswazja od manipulacji?

Perswazja to wpływanie na decyzję odbiorcy za pomocą argumentów, emocji i skojarzeń, które może on rozpoznać i ocenić. Manipulacja to wpływanie, które działa właśnie dlatego, że odbiorca nie widzi mechanizmu, nie zna istotnych faktów albo – z powodu wieku, uzależnienia lub presji – nie jest w stanie mu się oprzeć. To definicje robocze, w przepisach nie występują wprost, ale dobrze porządkują dyskusję o tym, co w reklamie jest dopuszczalne.

W tym ujęciu emocje same w sobie nie są problemem. Spot, który wzrusza, bawi albo budzi nostalgię, nie oszukuje odbiorcy: widz wie, że ogląda reklamę, i wie, że ktoś chce mu coś sprzedać. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy skuteczność przekazu zależy od tego, czego odbiorca nie wie albo czego nie może zauważyć. Licznik „oferta kończy się za 10 minut”, który po odświeżeniu strony startuje od nowa, działa tylko na tego, kto nie zna triku. Hasło „ekologiczny” na produkcie, którego jedynym ekologicznym elementem jest opakowanie, działa tylko na tego, kto nie sprawdzi szczegółów. Reklama zakładów sportowych, która dociera do nastolatka, działa także dlatego, że nastolatek słabiej ocenia ryzyko.

Naszym zdaniem najprostszym testem jest pytanie o jawność: czy reklama nadal by działała, gdyby odbiorca znał wszystkie istotne fakty, które zna reklamodawca, i widział zastosowany mechanizm? Jeśli tak – mamy do czynienia z perswazją, nawet bardzo intensywną. Jeśli nie – kampania opiera się na niewiedzy lub słabości odbiorcy i przekracza granicę, niezależnie od tego, czy prawnik znajdzie dla niej uzasadnienie. Ten test nie rozstrzyga sporów o gust, ale dobrze oddziela pomysłowość od nieuczciwości.

Trzy pytania redakcji przed akceptacją kreacji: czy główny komunikat jest prawdziwy bez czytania przypisów i regulaminu; czy odbiorca w momencie kontaktu wie, że ma do czynienia z reklamą, i wie, kto za nią stoi; czy przekaz nie trafia do osób, które z powodu wieku, uzależnienia lub sytuacji życiowej nie mogą go rzetelnie ocenić.

Gdzie prawo wyznacza granicę, a gdzie zaczyna się etyka?

Prawo wyznacza minimum, poniżej którego reklama jest zakazana; etyka opisuje standard, którego branża oczekuje od siebie ponad to minimum. W Polsce podstawą jest art. 16 ust. 1 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, który za czyn nieuczciwej konkurencji uznaje m.in. reklamę sprzeczną z dobrymi obyczajami, wprowadzającą w błąd, odwołującą się do lęku, przesądów lub łatwowierności dzieci oraz reklamę ukrytą. Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym uznaje praktyki wprowadzające w błąd i agresywne za zawsze nieuczciwe, zawiera czarną listę zachowań zakazanych bez wyjątków i przerzuca na przedsiębiorcę ciężar dowodu, że jego reklama nie wprowadza w błąd (obowiązuje, stan na 29 października 2026 r.).

Sankcje potrafią być wysokie. Prezes UOKiK może nałożyć karę do 10% obrotu, a w czerwcu 2023 r. nałożył na Jeronimo Martins Polska, właściciela Biedronki, ponad 160 mln zł kary za reklamy „Tarczy Antyinflacyjnej”; w grudniu 2025 r. sąd utrzymał decyzję. Przegląd przepisów i organów nadzoru zawiera przewodnik po prawie reklamy w Polsce, a praktykę urzędu – tekst o reklamie wprowadzającej w błąd.

Etyka zaczyna się tam, gdzie prawo milknie. Kodeks Etyki Reklamy w art. 2 ust. 1 wymaga, by działania reklamowe były prowadzone z należytą starannością, zgodnie z dobrymi obyczajami i z poczuciem odpowiedzialności społecznej. Pozwala to ocenić reklamy legalne, ale obraźliwe, stereotypowe czy niestosowne. Komisja Etyki Reklamy w I półroczu 2026 r. otrzymała 302 skargi, wydała 87 uchwał i w 36 sprawach stwierdziła naruszenie Kodeksu; najczęstsze zarzuty dotyczyły wprowadzania w błąd, odpowiedzialności społecznej reklamodawców i ochrony dzieci. Jak działa ta ścieżka, opisujemy w tekście o Radzie Reklamy i Kodeksie Etyki Reklamy.

Poniższa tabela zestawia minimum prawne ze standardem, który w ocenie redakcji warto przyjąć w praktyce. Druga kolumna opisuje fakty, trzecia – naszą propozycję.

Minimum prawne a standard etyczny w reklamie (stan prawny na 29 października 2026 r.)
ObszarMinimum prawne i jego statusStandard proponowany przez redakcję
Prawdziwość twierdzeńzakaz wprowadzania w błąd, ciężar dowodu na przedsiębiorcy (obowiązuje)główny komunikat prawdziwy bez czytania przypisów; dowody zebrane przed emisją, a nie po skardze
Rozpoznawalność reklamyzakaz kryptoreklamy, obowiązek oznaczania reklam w prasie i u twórców (obowiązuje)oznaczenie zrozumiałe dla odbiorcy w miejscu kontaktu, a nie tylko formalnie obecne
Twierdzenia ekologiczneogólny zakaz wprowadzania w błąd (obowiązuje); nowe pozycje czarnej listy od 27 września 2027 r. (ustawa uchwalona)wyłącznie twierdzenia konkretne i udokumentowane – już teraz, bez czekania na termin
Projekt stron i aplikacjizakaz fałszywej presji czasu i ukrywania informacji; art. 25 aktu o usługach cyfrowych dla platform (obowiązuje); Digital Fairness Act (zapowiedź)bez sztucznych liczników i fałszywych komunikatów o niedoborze; rezygnacja tak łatwa jak zakup
Dzieci i młodzieżzakaz wykorzystywania łatwowierności dzieci, ograniczenia w ustawie o radiofonii i telewizji, zakaz reklamy profilowanej wobec małoletnich na platformach (obowiązuje)nie kierować do dzieci produktów, których nie powinny kupować samodzielnie – także przez twórców internetowych
Produkty ryzykownezakazy i ograniczenia branżowe dla alkoholu i hazardu (obowiązują); zakaz reklamy piwa uchwalony przez Sejm (ustawa w toku legislacji)ograniczanie częstotliwości i kontekstów, w których przekaz dociera do młodzieży i osób uzależnionych
Treści generowane przez AIujawnianie deepfake'ów na podstawie art. 50 AI Act od 2 sierpnia 2026 r. (obowiązuje)żadnych syntetycznych „klientów” i „ekspertów” udających prawdziwe osoby

Dlaczego ekologia stała się najbardziej ryzykownym obszarem obietnic?

Greenwashing to przypisywanie produktowi lub firmie korzyści środowiskowych, których nie da się wykazać, albo przedstawianie korzyści cząstkowej jako cechy całości. To obecnie najczystszy przykład rozjazdu między tym, co reklama sugeruje, a tym, co konsument może sprawdzić. Według badania Komisji Europejskiej z 2020 r. 53,3% analizowanych twierdzeń ekologicznych w UE było niejasnych, mylących lub niewystarczająco uzasadnionych, a 40% – bezpodstawnych; na unijnym rynku działało co najmniej 230 różnych oznakowań ekologicznych.

W Polsce temat przeszedł z poziomu deklaracji na poziom postępowań. Prezes UOKiK w lipcu 2025 r. postawił zarzuty Allegro, DHL eCommerce, DPD i InPost, a w styczniu 2026 r. – Bolt, Tchibo i Zarze. Dotyczyły one m.in. haseł o „zielonej flocie”, „zeroemisyjnych” przejazdach i ekologicznych etykietach na produktach z tworzyw syntetycznych. Według stanu znanego redakcji na 29 października 2026 r. sprawy nie zakończyły się ogłoszonymi decyzjami, więc mówimy o zarzutach, a nie o stwierdzonych naruszeniach. Równolegle ustawa z 4 września 2026 r. (Dz.U. 2026 poz. 1353), ogłoszona w październiku 2026 r., wdraża dyrektywę 2024/825 i od 27 września 2027 r. doda do czarnej listy m.in. ogólne twierdzenia typu „eko” bez wykazania uznanej efektywności środowiskowej oraz deklaracje neutralności klimatycznej oparte na kompensacji emisji.

Naszym zdaniem ekologia jest szczególnie podatna na nadużycia, bo łączy silną potrzebę odbiorcy, by „kupować lepiej”, z niemal zerową możliwością sprawdzenia obietnicy przy półce. To idealne warunki dla przekazu, który działa tylko dzięki niewiedzy odbiorcy. Dlaczego marki mimo rosnącego ryzyka nadal przesadzają, analizujemy w komentarzu o greenwashingu w reklamach, a szerszą dyskusję o tym, kiedy marka powinna mówić o wartościach – w tekście o marketingu z misją.

Czy projekt strony lub aplikacji może być nieetyczną reklamą?

Tak – i w handlu internetowym coraz częściej to właśnie interfejs, a nie spot, decyduje o tym, czy klient podejmuje świadomą decyzję. Dark patterns (zwodnicze interfejsy) to rozwiązania projektowe, które kierują użytkownika ku decyzji korzystnej dla firmy, wykorzystując nieuwagę, presję lub ukrycie informacji – fałszywe liczniki czasu, komunikaty „zostały ostatnie sztuki” bez pokrycia, domyślnie zaznaczone dodatki czy rezygnacja z subskrypcji ukryta za kilkoma ekranami.

Skala nie jest marginalna. W przeglądzie ogłoszonym przez Komisję Europejską 30 stycznia 2023 r. organy ochrony konsumentów z 25 krajów sprawdziły 399 sklepów internetowych i w 148 znalazły co najmniej jedną taką praktykę, w tym fałszywe liczniki w 42 serwisach. UOKiK w 2024 r. nałożył na Amazon EU ponad 31,8 mln zł kary m.in. za liczniki „zamów w ciągu…”, które wywierały presję bez gwarancji dostawy (decyzja nieprawomocna), a w maju 2025 r. na Azagroup (Renee, Born2Be) 14,9 mln zł za stale odnawiane kody rabatowe i sztuczną presję czasu (decyzja nieprawomocna). W grudniu 2025 r. Komisja Europejska w pierwszej decyzji stwierdzającej naruszenie aktu o usługach cyfrowych nałożyła na serwis X 120 mln euro kary – jednym z zarzutów był zwodniczy projekt niebieskiego znaczka weryfikacji, sprzeczny z art. 25 tego aktu.

W ocenie redakcji interfejs jest częścią komunikacji marketingowej i powinien podlegać tej samej ocenie co hasło reklamowe. Dlaczego manipulacja w projektowaniu przestaje się opłacać także biznesowo, piszemy w komentarzu o dark patterns w marketingu.

Kogo reklama powinna chronić szczególnie?

Test jawności zakłada odbiorcę, który potrafi ocenić przekaz. Są jednak grupy, wobec których to założenie zawodzi – i tam poprzeczka powinna wisieć najwyżej.

Dzieci i młodzież

Przepisy dostrzegają ten problem od dawna. Art. 16 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji zakazuje wykorzystywania łatwowierności dzieci, ustawa o radiofonii i telewizji zakazuje bezpośredniego nawoływania małoletnich do zakupu, a Kodeks Etyki Reklamy w art. 32 rozciąga zasady ochrony dzieci także na reklamy, które formalnie nie są do nich kierowane, ale do nich docierają. Od 17 lutego 2024 r. akt o usługach cyfrowych zakazuje platformom wyświetlania reklam opartych na profilowaniu, gdy wiedzą z dostateczną pewnością, że użytkownik jest małoletni, a w lipcu 2025 r. Komisja Europejska opublikowała wytyczne, które wskazują m.in. na ryzyko walut wirtualnych i skrzynek z losowymi nagrodami (loot boxes). W listopadzie 2025 r. UOKiK wszczął dwa postępowania wyjaśniające dotyczące treści popularnych wśród dzieci twórców internetowych, którzy zachęcali widzów do kupowania napojów, artykułów szkolnych i gadżetów sygnowanych ich nazwą. Czy obecne ograniczenia wystarczą, analizujemy w komentarzu o reklamie skierowanej do dzieci.

Osoby podatne na uzależnienia

Drugą grupą są odbiorcy reklam alkoholu i hazardu. Sejm 8 października 2026 r. uchwalił całkowity zakaz reklamy i promocji alkoholu, w tym piwa; ustawa jest w toku legislacji i ma co do zasady wejść w życie 1 stycznia 2027 r. – szczegóły zawiera tekst o reklamie alkoholu. Legalni bukmacherzy mogą reklamować zakłady na warunkach art. 29b ustawy o grach hazardowych, który m.in. zakazuje emisji w telewizji i radiu w godzinach 6–22, ale robi wyjątek dla transmisji sportowych, w których bukmacher jest sponsorem. To jeden z najbardziej spornych obszarów: czy sport może obejść się bez tych pieniędzy, rozważamy w komentarzu o reklamie zakładów bukmacherskich.

Naszym zdaniem zasada jest prosta: im mniejsza zdolność odbiorcy do oceny przekazu i im większa szkoda w razie błędnej decyzji, tym mniej miejsca na techniki, które w kampanii jogurtu byłyby zupełnie niewinne.

Co mówią dane o zaufaniu do reklamy?

Etyka reklamy nie jest wyłącznie sprawą sumienia – ma wymierny wymiar rynkowy. W badaniu SW Research dla Instytutu Inbound Marketingu z lutego 2024 r. (1002 osoby w wieku 16+) treściom reklam ufało 24% badanych, 58% uważało, że reklamy wprowadzają w błąd i manipulują odbiorcami, 73% – że reklam jest zbyt wiele, a 74% – że pokazują nadmiernie wyidealizowany obraz świata. Według raportu IAB Polska z marca 2024 r. z blokowania reklam korzystało 45% internautów w wieku 18–64 lata, a 79% z nich chciało w ten sposób pozbyć się reklam natrętnych. W globalnym badaniu Nielsena „Trust in Advertising” z 2021 r. (56 krajów) największym zaufaniem cieszyły się rekomendacje znajomych, którym ufało 88% respondentów.

W ocenie redakcji te liczby pokazują, że nieuczciwa reklama jest kosztem wspólnym. Marka, która stosuje fałszywe liczniki albo puste hasła ekologiczne, zyskuje krótkoterminowo, ale obniża zaufanie do wszystkich reklam – także tych uczciwych, za które ktoś inny płaci. To klasyczny problem wspólnego zasobu: każdy pojedynczy nadużywający płaci ułamek kosztu, który ponoszą wszyscy. Jak zaufanie odbudowywać, piszemy w komentarzu o zaufaniu do reklamy.

Jakie są najmocniejsze argumenty przeciwko zaostrzaniu standardów?

Komentarz byłby nieuczciwy, gdyby pomijał argumenty drugiej strony. Część z nich uważamy za trafne.

  • Każda reklama jest jednostronna. Nikt nie oczekuje od reklamy samochodu, że wymieni wady modelu. Konsument jest dorosły, wie, że reklama chce sprzedawać, a nadmierna troska o jego „autonomię” bywa zwykłym paternalizmem.
  • Granica jest nieostra. Między dobrym projektowaniem a zwodniczym interfejsem, między humorem a obrazą, między uproszczeniem a wprowadzeniem w błąd nie ma linii, którą można wyznaczyć raz na zawsze. Ostre zakazy oparte na nieostrych pojęciach zwiększają ryzyko arbitralnych rozstrzygnięć.
  • Surowe przepisy mogą uciszyć także uczciwych. Firmy, które realnie ograniczają emisje, mogą przestać o tym mówić, by nie ryzykować zarzutów – i konsument dostanie mniej informacji, nie więcej.
  • Koszty zgodności uderzają w małych. Duża marka ma dział prawny i budżet na certyfikację, mały producent – nie. Wysokie standardy dokumentowania twierdzeń mogą więc wzmacniać pozycję największych graczy.
  • Zakazy przenoszą popyt. W branżach takich jak hazard ograniczenie legalnej reklamy może pomóc nielegalnym operatorom, którzy żadnych zasad nie przestrzegają.
  • Samoregulacja jest szybsza. Komisja Etyki Reklamy rozstrzyga sprawy znacznie szybciej niż urzędy i sądy i potrafi ocenić kontekst lepiej niż sztywny przepis.

Nasza odpowiedź jest dwojaka. Po pierwsze, test jawności nie jest paternalistyczny – przeciwnie, chroni zdolność odbiorcy do samodzielnej decyzji, zamiast decydować za niego. Nie zakazuje emocji, przesady ani humoru, o którego granicach piszemy w tekście o humorze w reklamie. Po drugie, argumenty o kosztach i szarej strefie są poważne, ale przemawiają za precyzyjnymi regułami i rozsądnymi okresami przejściowymi, a nie za tolerowaniem praktyk, które działają tylko dzięki niewiedzy klienta. Nie opowiadamy się za zakazem wszystkiego, co budzi wątpliwości – opowiadamy się za tym, by branża sama przestała stosować to, czego nie umiałaby obronić przed klientem patrzącym jej na ręce.

Kto w praktyce odpowiada za etykę kampanii: marka, agencja czy medium?

Formalnie przed UOKiK odpowiada najczęściej reklamodawca, bo to on decyduje o ofercie i korzysta z reklamy. W praktyce decyzje etyczne zapadają w wielu miejscach jednocześnie: w briefie, w kreacji, w projekcie strony docelowej, w doborze twórców internetowych i w ustawieniach kierowania kampanii. Przy zakazach branżowych, jak w przypadku alkoholu, ustawa wiąże wprost także zleceniobiorcę reklamy, a UOKiK karał już influencerów obok marek.

Naszym zdaniem agencja nie jest wyłącznie wykonawcą. Ma wiedzę, której klient często nie ma – o mechanizmach perswazji, o praktyce Rady Reklamy, o tym, jak przekaz zadziała w mediach społecznościowych – i z tą wiedzą wiąże się odpowiedzialność. Warto, by w umowie z agencją reklamową znalazły się zapisy o tym, kto weryfikuje twierdzenia reklamowe, kto zatwierdza grupy docelowe i jak strony postępują, gdy agencja zgłasza zastrzeżenia etyczne do zleconego przekazu. Podobna zasada dotyczy narzędzi AI: syntetyczny „zadowolony klient” jest przede wszystkim problemem uczciwości wobec odbiorcy, o czym piszemy w komentarzu o treściach z AI w reklamie.

Media i platformy też nie są neutralne. Biura reklamy nadawców weryfikują materiały przed emisją, wydawcy decydują o oznaczeniu publikacji sponsorowanych, a duże platformy odpowiadają za projekt swoich interfejsów i za to, komu wyświetlają reklamy. Etyka kampanii jest więc łańcuchem – i pęka w najsłabszym ogniwie.

Jak sprawdzić, czy kampania nie przekracza granicy?

Poniższa lista nie zastępuje oceny prawnej, ale pozwala wychwycić większość problemów, zanim kampania trafi do odbiorców. Proponujemy, by przechodził ją każdy projekt – po stronie marki i po stronie agencji.

  • Czy główny komunikat jest prawdziwy bez czytania przypisów, gwiazdek i regulaminu?
  • Czy każde twierdzenie – „najtańszy”, „nr 1”, „eko”, „bez limitu” – ma dokumentację gotową do pokazania urzędowi i klientowi?
  • Czy odbiorca w miejscu kontaktu wie, że to reklama, i wie, kto za nią stoi – także w materiałach twórców internetowych?
  • Czy strona docelowa i aplikacja nie zawierają fałszywych liczników, komunikatów o niedoborze bez pokrycia i domyślnie zaznaczonych dodatków?
  • Czy rezygnacja z usługi jest tak samo prosta jak jej zakup?
  • Czy przekaz nie dociera w istotnej części do dzieci, a jeśli tak – czy byłby dla nich odpowiedni?
  • Czy kampania nie wywołuje lęku po to, by sprzedać rozwiązanie, i nie żeruje na uzależnieniu lub trudnej sytuacji odbiorcy?
  • Czy w materiałach są realistyczne treści wygenerowane przez AI, które wymagają ujawnienia lub mogą wprowadzać w błąd?
  • Czy reklama przeszłaby test jawności: czy działałaby, gdyby odbiorca widział cały mechanizm?
  • Czy wiadomo, kto po stronie marki i agencji podejmuje ostateczną decyzję, gdy pojawią się zastrzeżenia etyczne?

Przy wątpliwościach można skorzystać z opinii Rady Reklamy przed emisją, a przy kampaniach o dużym zasięgu lub w branżach regulowanych – z konsultacji prawnej. Lista warta jest jednak tyle, ile gotowość, by po negatywnej odpowiedzi rzeczywiście zmienić projekt.

Jaka jest ocena redakcji?

W ocenie redakcji granica perswazji nie przebiega między reklamą emocjonalną a racjonalną ani między reklamą skromną a krzykliwą. Przebiega między przekazem, który zostawia odbiorcy możliwość świadomej decyzji, a przekazem, który działa tylko dlatego, że tę możliwość mu odbiera – przez fałsz, przemilczenie, fałszywą presję albo wykorzystanie słabości. Prawo coraz dokładniej opisuje tę drugą kategorię: od przepisów przeciw greenwashingowi, które wejdą w życie we wrześniu 2027 r., przez zakazy branżowe, po unijne reguły dla platform i zapowiadany Digital Fairness Act.

Naszym zdaniem branża ma do wyboru dwie drogi. Może czekać, aż każdą wątpliwą praktykę opisze przepis i sankcja, i do tego czasu z niej korzystać. Albo może przyjąć prosty standard – nie stosować niczego, czego nie umiałaby wytłumaczyć klientowi, który zobaczy cały mechanizm – i odzyskiwać zaufanie, które według przytoczonych badań jest towarem deficytowym. Druga droga jest trudniejsza w krótkim terminie, ale tylko ona sprawia, że reklama pozostaje rozmową z dorosłym odbiorcą, a nie grą przeciwko niemu.

Najczęstsze pytania

Czym różni się perswazja od manipulacji w reklamie?

Perswazja wpływa na decyzję za pomocą argumentów, emocji i skojarzeń, które odbiorca może rozpoznać i ocenić. Manipulacja działa właśnie dlatego, że odbiorca nie zna istotnych faktów, nie widzi mechanizmu albo z powodu wieku, uzależnienia czy presji nie potrafi się mu oprzeć. Przykładem manipulacji jest licznik promocji, który po odświeżeniu strony startuje od nowa.

Czy reklama zgodna z prawem może być nieetyczna?

Tak. Prawo zakazuje przede wszystkim wprowadzania w błąd, ukrytej reklamy i konkretnych praktyk z tzw. czarnej listy. Reklama może spełniać te wymogi, a mimo to być obraźliwa, stereotypowa albo żerować na lękach odbiorców. Takie przekazy ocenia w Polsce Komisja Etyki Reklamy na podstawie Kodeksu Etyki Reklamy.

Kto ocenia etykę reklam w Polsce?

Etyczną ocenę reklam prowadzi Komisja Etyki Reklamy działająca przy Związku Stowarzyszeń Rada Reklamy; jej uchwały nie mają mocy prawnej, ale są publikowane. Zgodność z prawem ocenia Prezes UOKiK, który może nałożyć karę do 10% obrotu, a reklamę w telewizji, radiu i VOD nadzoruje KRRiT. Spory między konkurentami rozstrzygają sądy.

Czy granie na emocjach w reklamie jest nieetyczne?

Samo odwoływanie się do emocji nie jest nieetyczne – wzruszenie, humor czy nostalgia to uczciwe narzędzia, bo widz wie, że ogląda reklamę. Granicę przekracza reklama, która wywołuje lęk, żeby sprzedać rozwiązanie, wykorzystuje łatwowierność dzieci albo uzależnienie odbiorcy. Wywoływanie lęku i wykorzystywanie łatwowierności dzieci wprost wymienia art. 16 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

Jakie zmiany w prawie podnoszą standardy reklamy w latach 2026–2027?

Od 2 sierpnia 2026 r. stosuje się art. 50 AI Act, m.in. obowiązek ujawniania deepfake'ów. 27 września 2027 r. wejdzie w życie ustawa przeciw greenwashingowi (Dz.U. 2026 poz. 1353). Sejm uchwalił 8 października 2026 r. całkowity zakaz reklamy alkoholu, a Komisja Europejska zapowiada na IV kwartał 2026 r. projekt Digital Fairness Act dotyczący m.in. manipulacyjnych interfejsów (stan na 29 października 2026 r.).

O tym tekściePrzygotowała Redakcja Gazety Marketingowej. Fakty, liczby i stan prawny sprawdziliśmy 29 października 2026. Zasady pracy opisujemy w zasadach redakcyjnych; błąd można zgłosić przez stronę Sprostowania.